niedziela, 4 grudnia 2016

Dorosłość i światełka

Dokładnie rok temu poszliśmy z Puśkiem na starówkę w trakcie lekcji. Niegrzeczne dzieci. To był cudowny dzień. Chciałam, żeby stało się to taką naszą małą tradycją. No i proszę, byliśmy dziś w tym samym miejscu.
Jeszcze 20 dni do świąt a wszędzie już są światełka, piosenki świąteczne i tłumy ludzi w sklepach. Och...
Jak ja kocham ten czas. Ma to swój klimat, który sprawia że wszyscy są szczęśliwsi. Niebiesko-żółte dekoracje to strzał w dziesiątkę. Przepiękne i mające szczególną wartość dla mnie ;)
Ostatnio tylko Pusiek daje mi szczęście. Albo "aż". Chyba nie mogłam lepiej trafić. 

Kiedy rozmawiamy o przyszłości to wszystko wydaje się takie dalekie. A prawdę mówiąc, dorosłość zbliża się ogromnymi krokami i boję się, że sobie nie poradzę. Wiem tylko tyle, że kiedy on będzie przy mnie, jakoś dam radę. Ważne, żeby razem. Mamy marzenia, plany które mogą się nie spełnić. Ba! Jest małe prawdopodobieństwo, że będzie dokładnie tak jak chcemy. 
To okropne. 
Niesprawiedliwe. 
Złe.
Może i nie powinnam myśleć o tym za dużo. Przynajmniej nie na tym etapie. Ale mam wrażenie, że bardziej oddalam się niż przybliżam do osiągnięcia sukcesu. Chcę szczęścia, spełnienia zawodowego. Chcę robić to co kocham.
Czy uda mi się utrzymywać się z tego co naprawdę chcę robić?
Czy kiedykolwiek mi się to uda?

                                                                             *** 

K.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz